Tytuł oryginału: "Ben, in the World"
Podeszłam do tej książki całkowicie surowa. Nigdy wcześniej nie miałam kontaktu z twórczością tej autorki. Nie wiedziałam także, że jest to kontynuacja "Piątego dziecka". Niemniej książka wywołała na mnie pewne wrażenie, choc przyznam szczerze, że nie do końca pozytywne.
Ben, osiemnastolatek o twarzy i wyglądzie trzydziestolatka, po opuszczeniu rodziny podejmuje samodzielne życie. Trudne życie, ponieważ i wyglądem fizycznym, i stanem psychicznym odbiega od powszechnie obowiązujących norm. A wszystko co wykracza poza przyjęte standardy stanowi potencjalne zagrożenie lub wzbudza chęc wykorzystania. Na drodze Bena pojawiają się różni ludzi, dobrzy i zły. Jedni wykorzystują go do własnych celów, okradają, zmuszają do przemytu narkotyków. Inni próbują mu pomóc w przystosowaniu się do normalnego życia. Nie ma jednak nikogo, kto zająłby się nim naprawdę. Dla wszystkich jest środkiem do osiągnięcia celu. A ten cel najczęściej jest bardzo odległy od tego czego chce Ben. Pewnego dnia dowiaduje się, że w wysokich górach mieszka plemię podobne do niego. Ben wraz z Teresą i jej chłopakiem wyrusza aby ich odnaleźc. I odnajduje,ale nie tak jak się tego spodziewał. "Jego" ludzie to prehistoryczne malunki naskalne. Przez chwilę są widoczne, ale później odchodzą w mrok. Odchodzi także Ben.
Samotnośc. Nikt kto jest samotny nie jest szczęśliwy. Każdy chce miec dokoła siebie ludzi, którzy go kochają lub chocby akceptują. Grupę, z której nie będzie się wyróżniał. "Podróż Bena" to książka o wędrówce, ale nie tej geograficznej ( choc Ben odwiedza kilka krajów ). Wedrówce i odkrywaniu własnych potrzeb, własnego wnętrza. Czytając zastanawiałam się, czy także zerkałabym na Bena z pytanie: człwiek czy nie? I nie udało mi się znaleźc odpowiedzi na to pytanie.
piątek, 12 sierpnia 2011
wtorek, 9 sierpnia 2011
"Stowarzyszenie Miłośników Literatury i Placka z Kartoflanych Obierek" Mary Ann Shaffer, Annie Barrows
Tytuł oryginału: "The Guernsey Literary and Potato Peel Pie Society"
Już za sam tytuł można tę książkę pokochac. Placek z kartoflanych obierek, na dodatek oblany czekoladą. Po przeczytaniu, że coś takiego jest w ogóle możliwe do zrobienia, nabrałam ochoty ma spróbowanie. Co tam, jedni jedzą szarańczę, to ja mogę obierki. Tylko skąd wziąc przepis na takie kulinarne cudo?
Pewnego dnia do Juliet, młodej pisarki, przychodzi list z wyspy Guernsey. W przypadkowy sposób jedna z książek, która kiedyś była jej własnością, zawędrowała aż tak daleko. Jest to przyczynek do nawiązania znajomości, najpierw z obecnym właścicielem książki, potem z innymi członkami stowarzyszenia. Rozkwitająca korespondencja podsuwa Juliet pomysł na książkę. W celu zgromadzenia obszerniejszych informacji o wojennych losach wyspy musi ją odwiedzic. Nie wie, że właśnie zaczyna się w jej życiu okres intensywnych zmian. Trzeba dodac, pozytywnych zmian.
Wydaje się, że jest to książka lekka i zabawna, ale to tylko pozór. Opowiada o okresie wojennej okupacji wysp Normandzkich. Poprzez zabawne opowieści o ukrywaniu prosiaka, czy tytułowym placku przebija cała groza wojenna. Może była to inna okupacja niż ta nam znana, ale tak samo niszczyła człowieczenstwo, solidarnośc międzyludzką. Dlatego tak ważna jest postawa jednej z założycielek stowarzyszenia, Elisabeth, która trafia do obozu koncentracyjnego za pomoc Polakowi. W rezultacie tuż przed wyzwoleniem traci życie. Wyspiarze w podzięce i ze szczerej przyjaźni zajmują się jej małą, czteroletnią córeczką.
To piękna książka,pełna barwnych opisów poszczególnych postaci. Warto ją przeczytac. Polecam.
Już za sam tytuł można tę książkę pokochac. Placek z kartoflanych obierek, na dodatek oblany czekoladą. Po przeczytaniu, że coś takiego jest w ogóle możliwe do zrobienia, nabrałam ochoty ma spróbowanie. Co tam, jedni jedzą szarańczę, to ja mogę obierki. Tylko skąd wziąc przepis na takie kulinarne cudo?
Pewnego dnia do Juliet, młodej pisarki, przychodzi list z wyspy Guernsey. W przypadkowy sposób jedna z książek, która kiedyś była jej własnością, zawędrowała aż tak daleko. Jest to przyczynek do nawiązania znajomości, najpierw z obecnym właścicielem książki, potem z innymi członkami stowarzyszenia. Rozkwitająca korespondencja podsuwa Juliet pomysł na książkę. W celu zgromadzenia obszerniejszych informacji o wojennych losach wyspy musi ją odwiedzic. Nie wie, że właśnie zaczyna się w jej życiu okres intensywnych zmian. Trzeba dodac, pozytywnych zmian.
Wydaje się, że jest to książka lekka i zabawna, ale to tylko pozór. Opowiada o okresie wojennej okupacji wysp Normandzkich. Poprzez zabawne opowieści o ukrywaniu prosiaka, czy tytułowym placku przebija cała groza wojenna. Może była to inna okupacja niż ta nam znana, ale tak samo niszczyła człowieczenstwo, solidarnośc międzyludzką. Dlatego tak ważna jest postawa jednej z założycielek stowarzyszenia, Elisabeth, która trafia do obozu koncentracyjnego za pomoc Polakowi. W rezultacie tuż przed wyzwoleniem traci życie. Wyspiarze w podzięce i ze szczerej przyjaźni zajmują się jej małą, czteroletnią córeczką.
To piękna książka,pełna barwnych opisów poszczególnych postaci. Warto ją przeczytac. Polecam.
poniedziałek, 8 sierpnia 2011
"Wciąż mnie prześladują...." Jennifer Lee Carrell
Tytuł oryginału: "Haunt me still".
Zachęcona "Szyfrem Szekspira" z ochotą sięgnęłam po kolejną książkę tej samej autorki. Liczyłam, że odnajdę w niej ten sam mroczny klimat wiktoriańskiej Anglii i Szkocji wpleciony w tragiczne wydarzenia teraźniejszości. I wszystko to znalazlam, tylko jakoś inaczej.
Lady Nairn, dawna gwiazda scen teatralnych, postanawia powrócić na scenę. Będzie to równocześnie powrót i zamknięcie dawnej kariery. Pragnie zagrać rolę jednej z czarownic w "Makbecie" Szekspira. To pierwszy kamyczek, który poruszył lawinę morderstw, porwań i zawikłanych intryg. Powracają dawne urazy, a za błędy popełnione przez przodków płacić muszą ich obecnie żyjący potomkowie. Zagadkę zaginionego rękopisu rozwikłać musi Kate, jedyna osoba, dla której życie i twórczość autora "Makbeta" nie stanowi tajemnicy. U jej boku dzielnie stanie wypróbowany już przyjaciel, Ben. Tylko czy nie zwątpi w swoją przyjaciółkę, gdy zobaczy ją skapaną we krwi? Aurę tajemniczości pogłębiają zachowane i nadal praktykowane obrzędy celtyckie i wiccańskie. Czy to czarna magia? A może jednak biała? I po której stronie opowie się jej młoda adeptka, Lily?
Nie jest to na pewno łatwa książka. Wymaga od czytelnika zaangażowania i minimalnej wiedzy o twórczości Szekspira. Jednak wciąga, a zawikłana intryga, nieoczekiwane zmiany akcji, wszechobecna magia i opisy celtyckich świąt, powodują, że nikt nie nudzi się podczas czytania.
Zachęcona "Szyfrem Szekspira" z ochotą sięgnęłam po kolejną książkę tej samej autorki. Liczyłam, że odnajdę w niej ten sam mroczny klimat wiktoriańskiej Anglii i Szkocji wpleciony w tragiczne wydarzenia teraźniejszości. I wszystko to znalazlam, tylko jakoś inaczej.
Lady Nairn, dawna gwiazda scen teatralnych, postanawia powrócić na scenę. Będzie to równocześnie powrót i zamknięcie dawnej kariery. Pragnie zagrać rolę jednej z czarownic w "Makbecie" Szekspira. To pierwszy kamyczek, który poruszył lawinę morderstw, porwań i zawikłanych intryg. Powracają dawne urazy, a za błędy popełnione przez przodków płacić muszą ich obecnie żyjący potomkowie. Zagadkę zaginionego rękopisu rozwikłać musi Kate, jedyna osoba, dla której życie i twórczość autora "Makbeta" nie stanowi tajemnicy. U jej boku dzielnie stanie wypróbowany już przyjaciel, Ben. Tylko czy nie zwątpi w swoją przyjaciółkę, gdy zobaczy ją skapaną we krwi? Aurę tajemniczości pogłębiają zachowane i nadal praktykowane obrzędy celtyckie i wiccańskie. Czy to czarna magia? A może jednak biała? I po której stronie opowie się jej młoda adeptka, Lily?
Nie jest to na pewno łatwa książka. Wymaga od czytelnika zaangażowania i minimalnej wiedzy o twórczości Szekspira. Jednak wciąga, a zawikłana intryga, nieoczekiwane zmiany akcji, wszechobecna magia i opisy celtyckich świąt, powodują, że nikt nie nudzi się podczas czytania.
sobota, 6 sierpnia 2011
"Siarka" Douglas Preston, Lincoln Child
Tytuł oryginału: "Brimstone"
Sięgnęłam po tę książkę z przekonaniem, że jest to kolejny horror z elementami thrillera. Pomyliłam się i to bardzo. Duet Preston & Child stworzył bardzo, bardzo dobry thriller z lekka osnuty motywami paranormalnymi. Dominującym motywem książki jest wszechobecna tajemniczośc. Tajemnicze morderstwa, tajemniczy motyw i oczywiście najbardziej tajemniczy z tajemniczych - agent FBI Pendergast.
W niewyjaśnionych okolicznościach ponoszą śmierc kolejne osoby. Czy fakt, że kiedyś każda z tych osób wzięła udział w obrzędzie satanistycznym może byc powodem jej zgonu? Za takim wyjaśnieniem przemawiają okoliczności śmierci: dziwny zapach siarki unoszący się na miejscu zbrodni, w niezrozumiały sposób wypalone znaki na podłogach i ścianach. Tylko agent Pendergast, wspierany w śledztwie przez sierżanta D`Agostę, nie wierzy w działalnośc dziwnych mocy. W poszukiwaniu prawdy zawędrują razem aż do Włoch, zgłębiac będą działanośc tajnych stowarzyszeń i sztukę polowania na dzika. Decydujące zaś znaczenie będzie miec końskie włosie.
Od "Siarki" trudno się oderwac. Stworzenie superagenta Pendergasta to przysłowiowy strzał w dziesiątkę. Wszystko wie, wszystkich zna i wszystko przewiduje. Nic nigdy nie może go zaskoczyc. Czytając najpierw czeka się na to jak wybrnie z kolejnych przeszkód, które mnożą się podczas prowadzonego śledztwa. W miarę zaś jak ubywa kartek w książce czeka się czy i jemu w końcu powinie się noga i wpadnie w kłopoty, które go całkowicie przerosną.
Moje zadanie przy najbliższym pobycie w bibliotece: znaleźc pozostałe części historii Pendergasta.
Sięgnęłam po tę książkę z przekonaniem, że jest to kolejny horror z elementami thrillera. Pomyliłam się i to bardzo. Duet Preston & Child stworzył bardzo, bardzo dobry thriller z lekka osnuty motywami paranormalnymi. Dominującym motywem książki jest wszechobecna tajemniczośc. Tajemnicze morderstwa, tajemniczy motyw i oczywiście najbardziej tajemniczy z tajemniczych - agent FBI Pendergast.
W niewyjaśnionych okolicznościach ponoszą śmierc kolejne osoby. Czy fakt, że kiedyś każda z tych osób wzięła udział w obrzędzie satanistycznym może byc powodem jej zgonu? Za takim wyjaśnieniem przemawiają okoliczności śmierci: dziwny zapach siarki unoszący się na miejscu zbrodni, w niezrozumiały sposób wypalone znaki na podłogach i ścianach. Tylko agent Pendergast, wspierany w śledztwie przez sierżanta D`Agostę, nie wierzy w działalnośc dziwnych mocy. W poszukiwaniu prawdy zawędrują razem aż do Włoch, zgłębiac będą działanośc tajnych stowarzyszeń i sztukę polowania na dzika. Decydujące zaś znaczenie będzie miec końskie włosie.
Od "Siarki" trudno się oderwac. Stworzenie superagenta Pendergasta to przysłowiowy strzał w dziesiątkę. Wszystko wie, wszystkich zna i wszystko przewiduje. Nic nigdy nie może go zaskoczyc. Czytając najpierw czeka się na to jak wybrnie z kolejnych przeszkód, które mnożą się podczas prowadzonego śledztwa. W miarę zaś jak ubywa kartek w książce czeka się czy i jemu w końcu powinie się noga i wpadnie w kłopoty, które go całkowicie przerosną.
Moje zadanie przy najbliższym pobycie w bibliotece: znaleźc pozostałe części historii Pendergasta.
niedziela, 31 lipca 2011
"Złoto Zoi" Philip Sington
Tytuł oryginału: "Zoia`s gold"
Zbeletryzowana biografia Zoi Koriwn - Krukowskiej, jednej z nielicznych artystek posiadających umiejętnośc malowania na złocie. W wątki biograficzne wplecione zostały elementy thrilleru i dramatu psychologicznego.
Marcus Elliot, były marszand, ma stworzyc tekst do katalogu powstającej, pośmiertnej, wystawy obrazów Zoi. Zmusza go to do dokładnej analizy dokumentów jakie pozostały po artystce. Wśród tych papierów usiłuje odnlaeźc odpowiedź na pytanie: dlaczego pomiędzy obrazami Zoi i jej życiem jest tak wielki dysonans. Początkowo wydaje się, że artystka Zoia i kobieta Zoia to dwie różne osoby. Jednak wchodząc coraz głębiej w życie osobiste malarki, poznając jej przeszłośc, zwłaszcza tę, która dotyczy dzieciństwa i młodości ,spędzonej najpierw w carskiej a potem w komunistycznej Rosji, odnajduje nic łączącą te pozornie odległe osobowości. Teraz pozostaje tylko odnaleźc obrazy ilustrujące te głęboko skrywane uczucia. Równocześnie pojawia się wątek kryminalny: pewna dziennikarka twierdzi, że testament malarki został sfałszowany, a prawdziwi spadkobiercy zostali pozbawieni przynależnego im dziedzictwa.
"Złoto Zoi" to książka z ukrytym drugim dnem. Na przykładzie Zoi dowiadujemy się, jak źle podjęte decyzje wpływają na całe nasze życie. Jak za jedno ustępstwo trzeba płacic przez resztę swych dni, nigdy nie znajdując spokoju. Równocześnie przykład Elliota pokazuje, że należy wyciągac wnioski z cudzych błędów, że pozornie niekorzystne i niełatwe dla nas decyzje mogą przynieśc nam najwięcej prawdziwych korzyści.
To trudna książka, ale bardzo mądra i dlatego polecam ją koneserom tego gatunku.
Zbeletryzowana biografia Zoi Koriwn - Krukowskiej, jednej z nielicznych artystek posiadających umiejętnośc malowania na złocie. W wątki biograficzne wplecione zostały elementy thrilleru i dramatu psychologicznego.
Marcus Elliot, były marszand, ma stworzyc tekst do katalogu powstającej, pośmiertnej, wystawy obrazów Zoi. Zmusza go to do dokładnej analizy dokumentów jakie pozostały po artystce. Wśród tych papierów usiłuje odnlaeźc odpowiedź na pytanie: dlaczego pomiędzy obrazami Zoi i jej życiem jest tak wielki dysonans. Początkowo wydaje się, że artystka Zoia i kobieta Zoia to dwie różne osoby. Jednak wchodząc coraz głębiej w życie osobiste malarki, poznając jej przeszłośc, zwłaszcza tę, która dotyczy dzieciństwa i młodości ,spędzonej najpierw w carskiej a potem w komunistycznej Rosji, odnajduje nic łączącą te pozornie odległe osobowości. Teraz pozostaje tylko odnaleźc obrazy ilustrujące te głęboko skrywane uczucia. Równocześnie pojawia się wątek kryminalny: pewna dziennikarka twierdzi, że testament malarki został sfałszowany, a prawdziwi spadkobiercy zostali pozbawieni przynależnego im dziedzictwa.
"Złoto Zoi" to książka z ukrytym drugim dnem. Na przykładzie Zoi dowiadujemy się, jak źle podjęte decyzje wpływają na całe nasze życie. Jak za jedno ustępstwo trzeba płacic przez resztę swych dni, nigdy nie znajdując spokoju. Równocześnie przykład Elliota pokazuje, że należy wyciągac wnioski z cudzych błędów, że pozornie niekorzystne i niełatwe dla nas decyzje mogą przynieśc nam najwięcej prawdziwych korzyści.
To trudna książka, ale bardzo mądra i dlatego polecam ją koneserom tego gatunku.
niedziela, 24 lipca 2011
"Zbrodnia w błękicie" Katarzyna Kwiatkowska
Ostatnio na rynku pojawia się coraz więcej kryminałów w stylu retro. Jedną z takich pozycji jest właśnie "Zbrodnia w błękicie", całkiem udany debiut Katarzyny Kwiatkowskiej.
Tuż przed nadchodzącą śnieżycą do dworu Tadeusza Tarnowskiego dociera wraz ze służącym, jego przyjaciel, Jan Morawski - detektyw amator. Podczas powitalnej kolacji okazuje się, że w pałacu jest więcej gości, nie zawsze życzliwie do siebie usposobionych. Wzajemne animozje powodują, że podczas posiłku dochodzi do nieustannych scysji. Następnego dnia, w mroźny i śnieżny poranek, służąca odkrywa zwłoki młodej dziewczyny, Zofii. Ponieważ pałac jest całkowicie odcięty od świata, nie można zawiadomic władz o tragedii jaka się wydarzyła. Jedyną osobą, która może odkryc mordercę jest Jan i to jemu zostaje powierzone prowadzenie śledztwa. Pierwszy wniosek, do którego dochodzi brzmi złowieszczo: każda z przebywających w pałacu osób miała motyw i możliwośc by zabic Zosię.
Autorka wspaniale buduje intrygę. Proste opisy postaci sprawiają, że są one bardzo naturalne a co za tym idzie wiarygodne. Pozowliło to na realizowanie koncepcji: "od wszyscy podejrzani do nikt nie jest winny". Książka wciąga, z trudem można się powstrzymac przed zerknięciem na jej koniec, aby sprawdzic kto zabił. I nie jest nużąca. Nawet zręcznie wplecione w akcję wątki historyczno - wyzwoleńcze, nie przeszkadzają a stanowią dodatkowy wątek mylący tropy. A opisy arcydzieł kulinarnych przygotowywanych przez kucharkę? Te babeczki z kremem waniliowym, ptysie z wiśniami, combry sarnie. Po skończonej uczcie duchowej człowiek z zapałem rzuca się do opróżniania lodówki. Jednym słowem polecam. Zwłaszcza niejadkom.
Tuż przed nadchodzącą śnieżycą do dworu Tadeusza Tarnowskiego dociera wraz ze służącym, jego przyjaciel, Jan Morawski - detektyw amator. Podczas powitalnej kolacji okazuje się, że w pałacu jest więcej gości, nie zawsze życzliwie do siebie usposobionych. Wzajemne animozje powodują, że podczas posiłku dochodzi do nieustannych scysji. Następnego dnia, w mroźny i śnieżny poranek, służąca odkrywa zwłoki młodej dziewczyny, Zofii. Ponieważ pałac jest całkowicie odcięty od świata, nie można zawiadomic władz o tragedii jaka się wydarzyła. Jedyną osobą, która może odkryc mordercę jest Jan i to jemu zostaje powierzone prowadzenie śledztwa. Pierwszy wniosek, do którego dochodzi brzmi złowieszczo: każda z przebywających w pałacu osób miała motyw i możliwośc by zabic Zosię.
Autorka wspaniale buduje intrygę. Proste opisy postaci sprawiają, że są one bardzo naturalne a co za tym idzie wiarygodne. Pozowliło to na realizowanie koncepcji: "od wszyscy podejrzani do nikt nie jest winny". Książka wciąga, z trudem można się powstrzymac przed zerknięciem na jej koniec, aby sprawdzic kto zabił. I nie jest nużąca. Nawet zręcznie wplecione w akcję wątki historyczno - wyzwoleńcze, nie przeszkadzają a stanowią dodatkowy wątek mylący tropy. A opisy arcydzieł kulinarnych przygotowywanych przez kucharkę? Te babeczki z kremem waniliowym, ptysie z wiśniami, combry sarnie. Po skończonej uczcie duchowej człowiek z zapałem rzuca się do opróżniania lodówki. Jednym słowem polecam. Zwłaszcza niejadkom.
czwartek, 21 lipca 2011
"Gwałt" Joanna Chmielewska
Kocham Chmielewską, kocham jej PRL - owskie kryminały, ale ..... te stare. Współczesne komplikacje polityczno - kryminalno - prawne, opisywane przez autorkę, nie maja już tej dozy humoru i absurdu co książki z okresu błędów i wypaczeń. Dlatego podoba mi się, że pisarka w ostatnich pozycjach usiłuje nawiązac do dawnego klimatu poprzez dobrze znanych bohaterów, miejsca akcji.
"Gwałt" osadzony został w samym środku komunizmu. Tajemnica goni tajemnicę, w pozornie błahej sprawie można dopatrzec się drugiego a nawet i trzeciego dna. Wszędzie działa niewidoczna siła kumoterstwa i układu. Kolega partyjny wspiera kolegę partyjnego w największej głupocie ale równocześnie czyha, aby podstawic mu nogę. Rozumu nie używa już nikt z tego skamieniałego już solidnie betonu partyjnego. W tym wszystkim, młoda ale pełna samozaparcia, płocczanka, Stefcia Rucka postanawia stracic cnotę. Na ewntualnego kandydata wybiera znanego w mieście kasanowę. Niestety, wada anatomiczna dziewicy powoduje, że konsument cnoty zarzuca jej kłamstwo. Trochę w obronie własnego honoru a bardziej podjudzana przez byłą kochankę kasanowy, Stefcia składa doniesienie do prokuratury o rzekomym gwałcie. Prowadzone postępowanie sądowe to jeden wielki cyrk. Prokurator nie wierzy w winę gwałciciela, poza tym zajęty jest piękną dziennikarką. Obrońca wie, że i tak przegra, ale robi co może. I tylko stary i zramolały sędzia wierzy we własne posłannictwo. W tle majaczą główki kapusty i kolejne kieliszki wódki.
To dobre czytadło na letnie dni. Nie absobuje za bardzo, a opisywane absurdy tamtego okresu mogą podnieśc i tak wakacyjny nastrój.
"Gwałt" osadzony został w samym środku komunizmu. Tajemnica goni tajemnicę, w pozornie błahej sprawie można dopatrzec się drugiego a nawet i trzeciego dna. Wszędzie działa niewidoczna siła kumoterstwa i układu. Kolega partyjny wspiera kolegę partyjnego w największej głupocie ale równocześnie czyha, aby podstawic mu nogę. Rozumu nie używa już nikt z tego skamieniałego już solidnie betonu partyjnego. W tym wszystkim, młoda ale pełna samozaparcia, płocczanka, Stefcia Rucka postanawia stracic cnotę. Na ewntualnego kandydata wybiera znanego w mieście kasanowę. Niestety, wada anatomiczna dziewicy powoduje, że konsument cnoty zarzuca jej kłamstwo. Trochę w obronie własnego honoru a bardziej podjudzana przez byłą kochankę kasanowy, Stefcia składa doniesienie do prokuratury o rzekomym gwałcie. Prowadzone postępowanie sądowe to jeden wielki cyrk. Prokurator nie wierzy w winę gwałciciela, poza tym zajęty jest piękną dziennikarką. Obrońca wie, że i tak przegra, ale robi co może. I tylko stary i zramolały sędzia wierzy we własne posłannictwo. W tle majaczą główki kapusty i kolejne kieliszki wódki.
To dobre czytadło na letnie dni. Nie absobuje za bardzo, a opisywane absurdy tamtego okresu mogą podnieśc i tak wakacyjny nastrój.
Subskrybuj:
Posty (Atom)